
Przed bramą Zakładu Produkcji Specjalnej Gamrat w Jaśle odbyła się konferencja prasowa zorganizowana przez przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej, podczas której politycy oraz samorządowcy tej formacji odnieśli się do decyzji Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o zawetowaniu rządowego projektu ustawy dotyczącej Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE. Spotkanie z mediami poświęcone było przede wszystkim konsekwencjom tej decyzji dla polskiego przemysłu obronnego, a także potencjalnym skutkom dla lokalnego rynku pracy. Podczas spotkania doszło do sporu o bezpieczeństwo i pieniądze dla przemysłu obronnego z działaczami Prawa i Sprawiedliwości.
Konferencja prasowa Koalicji Obywatelskiej odbyła się w miejscu symbolicznym – bezpośrednio przed główną bramą wjazdową do Zakładu Produkcji Specjalnej Gamrat Sp. z o.o. w Jaśle, który stanowi ważny element łańcucha produkcyjnego polskiego przemysłu obronnego, dostarczając komponenty wykorzystywane między innymi przy produkcji amunicji dla spółek należących do Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
Podczas konferencji posłanka na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Joanna Frydrych zwróciła uwagę na symbolikę daty, w której doszło do zawetowania ustawy. Jak podkreśliła, 12 marca przypada rocznica przystąpienia Polski do Paktu Północnoatlantyckiego. Zdaniem parlamentarzystki decyzja głowy państwa o odrzuceniu ustawy dotyczącej programu SAFE może mieć daleko idące konsekwencje nie tylko dla rozwoju polskiego przemysłu zbrojeniowego, lecz również dla bezpieczeństwa państwa.
Frydrych wyjaśniała, że wsparcie z programu SAFE mogło objąć około 12 tysięcy firm działających w całym kraju. Według przedstawionych przez nią danych, na samym Podkarpaciu z możliwości uzyskania wsparcia mogłoby skorzystać aż 764 firm kooperujących z przemysłem zbrojeniowym. Wymieniła m.in. Zakład Produkcji Specjalnej Gamrat w Jaśle, Hutę Stalowa Wola oraz Zakład Dezamet w Nowej Dębie.
Polityczna Koalicji Obywatelskiej wskazywała: – SAFE jest to program stworzony i wymyślony w Polsce – powtarzam w Polsce. Jest to wynik polskiej prezydencji w Unii Europejskiej. To polski rząd przekonywał kraj po kraju, rząd po rządzie innych krajów, aby został stworzony taki program i żeby Polska była największym beneficjentem tego programu. Dlatego ja nie rozumiem w czyim interesie działa Karol Nawrocki skoro nie w interesie Polski, skoro nie w interesie Polaków. Dla nas dzisiaj najważniejsze są pieniądze na bezpieczeństwo i te pieniądze leżą na stole tylko trzeba było podpisać tą ustawę.
Głos zabrał również poseł Marek Rząsa, który nawiązał do wydarzeń historycznych. Parlamentarzysta przywołał między innymi historię pożyczki udzielonej Polsce przez Francję w 1936 roku na modernizację armii oraz wydarzenia związane z programem pomocy gospodarczej znanym jako Plan Marshalla po zakończeniu II wojny światowej.
W jego opinii, dzisiejsza sytuacja jest podobna do tej sprzed kilku dekad. – Czego nas uczy ta historia? Ona nas uczy tego, że jeżeli nie potrafimy sami sięgnąć po pieniądze, które są w zasięgu ręki to nie miejmy później do nikogo pretensji tylko do samego siebie. – podkreślił.
Z ust posła Marka Rząsy wybrzmiały mocne słowa o „zdrajcach”: – Dziwicie się państwo, że używamy słowa ZDRAJCY. Niestety, taka jest prawda. Ci, którzy stają przeciwko programowi SAFE, są zdrajcami narodowymi. Całe nieszczęście historii polega też na tym, że nazwiska zdrajców też znajdują się w podręcznikach historii. Nie tylko tych, którzy tworzyli piękne chwile w tej historii, ale nawet tych, którzy byli wieszani – ich nazwiska są w podręcznikach historii. My nie chcemy tego. Chcemy, żeby historia zapisała złotymi zgłoskami, że w 2026 roku Polska dostała pieniądze, że Polska sięgnęła po pieniądze dla polskiej armii, dla polskich służb, dla bezpieczeństwa nas wszystkich.
Na dzisiejszym spotkaniu z dziennikarzami poruszano również istotną kwestię znaczenia unijnego programu SAFE dla Podkarpacia, które jest regionem przyfrontowym. Zdaniem radnego Sejmiku Województwa Podkarpackiego z Koalicji Obywatelskiej Bronisława Barana, Zakład Produkcji Specjalnej Gamrat w Jaśle stanowi bardzo istotne ogniwo wielu zakładów przemysłu zbrojeniowego.
– Mamy na wyciągnięcie ręki środki, które powinniśmy inwestować w rodzimy przemysł, który będzie rozwijał polską gospodarkę i polski produkt krajowy brutto. Warto w tym zakresie – żebym się nie rozwodził – że nie mam na te wszystkie działania żadnego panaceum, ale warto posłuchać ludzi, którzy się na tym znają. To nie Prezydent ma decydować o tym – jak sobie napisał w ustawie SAFE ZERO – jakie tam znajdą się podmioty i na koniec to Prezydent decydował kupić czy nie kupić jeśli chodzi o uzbrojenie. Możemy czekać, aż ktoś zza oceanu czy skądkolwiek indziej wyłączy nam kody startowe. Musimy sami działać. I dlatego warto posłuchać ludzi, którzy się na tym znają. Były już szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacek Siewiera w krótkich żołnierskich słowach określił tą sytuację, że lepiej o suwerenność zabiegać w Brukseli u partnerów, wspierając się o projekty, programy, raporty niż na polu walki walczyć bez amunicji i uzbrojenia. I niech ta przestroga będzie wiadoma dla wszystkich. – powiedział.
O przewidywanych skutkach wdrożenia programu SAFE w jasielskim zakładzie mówił jego prezes Mariusz Bałuka. Jak podkreślił, przedsiębiorstwo zatrudnia obecnie około 150 pracowników i specjalizuje się w produkcji komponentów wykorzystywanych przy produkcji amunicji.
Według analiz przeprowadzonych przez spółkę, ewentualne środki z programu SAFE mogłyby zostać przeznaczone na modernizację linii technologicznych oraz rozbudowę zakładu co doprowadziłoby do znaczącego zwiększenia zdolności produkcyjnych, a także stworzenia kolejnych miejsc pracy.
Mariusz Bałuka dodał, że rozwój zakładu mógłby w przyszłości doprowadzić do zatrudnienia dodatkowych 30-40 osób, istotnie wspierając lokalny rynek pracy w powiecie jasielskim. – Działamy dalej. Liczymy, że firma jednak uzyska te środki i będziemy mogli tu lokalnie tworzyć miejsca pracy, dalej rozbudowywać ten potencjał – w szczególności patrząc, że ta praca nie jest łatwa. My chcemy dalej zatrudniać, tworzyć nowe stanowiska pracy dla ludzi. – stwierdził prezes.
Wypowiedzi przed mikrofonami udzielił również Piotr Bialik, radny Rady Miejskiej Jasła: – Przez ostatnie 35 lat naszej wolnej Polski jest taka niepisana umowa jeśli chodzi o obronność kraju i jego bezpieczeństwo, że Prezydent współdziała z rządem, bo to rząd tworzy politykę obronności. Przez ostatnie 35 lat żaden z prezydentów nie złamał tej niepisanej zasady. W tej chwili ta zasada została złamana, co jest bardzo przykre i bardzo niepokojące.
Marek Rząsa na zakończenie spotkania przytoczył cytat z wypowiedzi prezesa Jarosława Kaczyńskiego sprzed kilku lat „lepiej być zadłużonym niż okupowanym”.
Konferencji prasowej przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej przysłuchiwali się również politycy Prawa i Sprawiedliwości. Korzystając z obecności licznych przedstawicieli mediów – prasy, radia, telewizji oraz portali internetowych – zorganizowali własne spotkanie z dziennikarzami, przedstawiając na nim odmienną ocenę programu SAFE oraz decyzji prezydenta.
Posłanka Maria Kurowska podkreślała, że jej ugrupowanie również opowiada się za wzmacnianiem potencjału obronnego Polski oraz rozwojem krajowego przemysłu zbrojeniowego. Jednocześnie swoim oponentom politycznym zarzuca hipokryzję: – Państwo przepięknie mówili o tym jak te pieniądze są potrzebne. Oczywiście – są potrzebne, bo niestety, ale przez długie lata Platforma utrzymywała nas w takim myśleniu, że wojny nie będzie, wszyscy są pokojowo nastawieni. Zakłady zbrojeniowe upadały, bo nie będzie wojny. Wojska nie trzeba, bo przecież rozwiązywano jednostki wojskowe. A teraz nagle się obudzili i wszystko nam trzeba. Nikt nie powiedział, że ten SAFE to jest brutalna pożyczka, która zaowocuje dwukrotną spłatą. Czyli to jest około 200 miliardów złotych, które my pożyczymy w unijnych bankach to potem będziemy musieli spłacać około 400 miliardów złotych. Czy ktoś Wam o tym powiedział? Dlatego dobrze, że w 1936 roku rząd polski nie wziął tej francuskiej pożyczki, o której mówił pan poseł. To właśnie w 1936 roku powstała decyzja naszego rządu, aby wybudować te zakłady Gamrat. Właśnie mamy 90-lecie tej decyzji.
Parlamentarzystka stanowczo broniła decyzji Prezydenta Karola Nawrockiego, który zawetował ustawę o SAFE. – Ale pan Prezydent chce, aby to był nasz polski SAFE. Czyli jeśli jest propozycja z Banku to dlaczego się buntujemy? Dlaczego nie chcemy naszego polskiego tylko chcemy unijny, niemiecki, itd.? – pyta.
Maria Kurowska wyraziła swoje obawy dotyczące dzisiejszej wizyty przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej w Jaśle, wskazując przy tym na negatywne doświadczenia ze swojej kadencji na stanowisku burmistrza miasta w latach 2006-2010.
– Ja już raz tę wizytę przeżywałam. Ja byłam burmistrzem w latach 2006-2010. Wtedy od 2007 roku rządziła Platforma Obywatelska. Jedną z pierwszych decyzji ministra Aleksandra Grada była prywatyzacja Gamratu. Gamrat to była całość – produkcja specjalna plus zakłady tworzyw sztucznych, które produkowały rury, wykładziny, styropian, itd. I co się stało? Pan Grad podjął decyzję w 2008 roku, aby Gamrat sprywatyzować. Potem trwały różne negocjacje. Ja, jako burmistrz Jasła, wyjeżdżałam do Warszawy i walczyłam, aby nie było prywatyzacji Gamratu. W 2010 roku – pamiętam to był sierpień – przyszła decyzja z Ministerstwa Skarbu, że odstępuje się od prywatyzacji Gamratu. Wiecie państwo jaka była moja radość, że ten zakład, o który tak zabiegałam, który zatrudniał 2 tysiące osób wtedy, jest ocalony. I co się okazuje? Przychodzi kampania wyborcza. Ktoś podchodzi do mnie już w drugiej turze i mówi mi tak: pani burmistrz, proszę wygrać te wybory. A ja mówię: dlaczego mam wygrać te wybory – tak przekornie powiedziałam. A ta osoba mi powiedziała: jak pani nie wygra tych wyborów to będzie szybka prywatyzacja Gamrat i Pektowinu. Ja się wtedy roześmiałam i mówiłam jakby to miało po prostu funkcjonować. Władzę oddałam 9 grudnia, a w29 grudnia już były umowy podpisane i Gamrat poszedł sprywatyzowany. Rozdzielono Gamrat specjalny od Gamratu pozostałego, a ta konsolidacja była znakomita, bo jeżeli jest duże przedsiębiorstwo to jeżeli jedno przedsiębiorstwo traci to inny dział zarabia i dzięki temu można się uzupełniać. To doskonale funkcjonowało przez 70 lat, aż ktoś przyszedł z pomysłem i wystrzelił, żeby to rozdzielić. – mówiła.
W jej ocenie, Zakład Produkcji Specjalnej Gamrat posiada zdolności rozwojowe. Kurowska wskazuje jednak na konieczność opracowania alternatywnego rozwiązania, które pozwoliłoby finansować rozwój przemysłu obronnego bez konieczności korzystania z unijnych instrumentów kredytowych.
– To jest potężna pożyczka, która potem nas zadłuży. Nie można prowadzić takiej polityki, że Niemcy będą zarabiać, Ukraina będzie dostawać, bo przecież jednym z warunków jest to, że 5% tego SAFE ma iść na współpracę z Ukrainą. A więc tak – Niemcy zarabiają, Ukraina dostaje, a Polacy płacą. Nie, nie godzimy się. Prezydent RP Karol Nawrocki jest prezydentem wszystkich Polaków, dba o Polskę i chce taki program na dozbrojenie, który pozwoli nam na rozwój tych zakładów, ale mądry rozwój. Przecież w tej chwili Ukraina już praktycznie nie kupuje uzbrojenia, ona to całe uzbrojenie i amunicję produkuje u siebie. Dlaczego, bo to jest przecież najtaniej, itd. Zatem myślę, że to jest czas, abyśmy się poważnie zastanowili nad tym w jakim kierunku ma iść uzbrojenie, a najlepiej o tym wiedzą polscy żołnierze, polscy generałowie. To trzeba robić na spokojnie, a nie na łapu capu, bo nam dają pożyczkę. Dlaczego z tej pożyczki nie skorzystali ani Niemcy skoro powiedzieli, że oni swój lepszy program sobie wymyślili. Dlaczego nie skorzystali z niej Holendrzy, Austria, Luksemburg, Malta, Słowenia, nawet Szwecja się wycofała tylko nam się chce wpakować. Dziękujemy za taką łaskawość unijnym i niemieckim decydentom. – stwierdziła podczas konferencji.
Podobne stanowisko zajął radny Sejmiku Województwa Podkarpackiego z ramienia Prawa i Sprawiedliwości Mateusz Lechwar. – Nie trzeba być cinkciarzem, żeby wiedzieć, że w czasie kryzysu kursy walut idą do góry. My tą pożyczkę zaciągamy w euro. Skąd wiemy jaki będzie kurs euro za rok, za trzy lata? Dobrze wiedzą ci co brali kredyt we frankach szwajcarskich – ich jest cała masa i co teraz mówią. Trzeba na to uważać – sami mi to powiedzieli. Nikt w przestrzeni publicznej o tym nie mówi. Padły tutaj takie słowa, że Zakład Produkcji Specjalnej Gamrat otrzyma środki. Na liście SAFE nie ma w ogóle mowy o Zakładzie Produkcji Specjalnej Gamrat. Tam jest tylko lista uzbrojenia, które jest potrzebne do zakupu. To nie Polska będzie decydowała o tym ostatecznie, to Komisja Europejska będzie zatwierdzała listę SAFE dla Polski. Polska nie będzie miała na to wpływu. – oświadczył.
Adam Pawluś, radny Rady Powiatu w Jaśle oraz pełnomocnik PiS na powiat jasielski przypomniał, że zakłady Gamrat powstały jeszcze przed II wojną światową i od dziesięcioleci stanowią ważny element przemysłowego dziedzictwa regionu.
Podobnie, jak jego przedmówcy, podkreślał ryzyka związane z finansowaniem polskiego sektora obronności środkami pochodzącymi z unijnego programu SAFE.
Do polityków Koalicji Obywatelskiej zwrócił się w następujących słowach: – Dobrze, że chcecie, aby Gamrat uzyskał środki – my też jesteśmy za tym, aby jak największe środki spłynęły do Gamratu, żebyśmy mogli wykorzystywać tę produkcję dla celów obronnych, na dozbrojenie naszej armii. Jesteśmy w strefie przyfrontowej, a mamy świetne tradycje. Mamy szkoły średnie, które są najlepsze w branży chemicznej. Jest Zespół Szkół nr 3 w Jaśle – to jest dawny „Chemik”. „Chemik” rozwija się w kierunku takich zawodów jak robotyka, informatyka, logistyka, ale również te tradycje chemiczne są na wysokim poziomie i dalej kształci w tych przedmiotach. Także mamy bazę kadrową, która może być wykorzystana. Dobrze by było, żeby te miejsca pracy były tu na miejscu. Ale widzimy, że ten przemysł ucieka z powiatu jasielskiego. Więc róbmy wszystko i budujmy silną gospodarkę w mieście Jaśle i powiecie jasielskim.
(dapa)
d.palar@terazjaslo.pl









