Kultura | rozrywka | edukacja

Niewidoczne – Najważniejsze!*

Z asteroidy Małego Księcia B – 612 jest bardzo blisko do Ludwinowa, posiadłości państwa Orzeszków. Nieprawdopodobne, ale prawdziwe.

Na planecie Patrona

„Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu, patrzeć należy sercem” – tego nauczył nas Exupery, autor „Małego Księcia”. My, gimnazjaliści odrobiliśmy tę lekcję wyjątkowo sumiennie. W poszukiwaniu tego, co raduje nasze serca (wolny czas, spokój, gry komputerowe), snujemy się jak ślepcy po szkolnym korytarzu. Coraz bardziej niewidoczny staje się Szkolny Patron, który ( choć też ma problemy ze wzrokiem ) patrzy na nas z pewnie coraz większym politowaniem. Próbuje młodych usprawiedliwiać. Czyżby nasza obojętność wobec niego wynikała z przekonania, że z cokołu, na którym został umieszczony, zdezerterować nie może!

I dobrze, że na postumencie mężnie czeka, aż go znów na nowo dostrzeżmy. Bo tragiczne przypadki z życia Romualda Traugutta uczą, jak rozumieć przyjaźń.

On…

Na wielu fotografiach przedstawiany jest w podobnej pozie: schludny, wyprostowany, zapięty na ostatni guzik, taki niedzisiejszy. Z wyrazem twarzy człowieka, który ma problemy ze wzrokiem, sprawia wrażenie naukowca, przeznaczonego do wiecznego przebywania w bibliotekach i czytelniach. Jego uduchowiony wygląd sugeruje, że urodził się do rzeczy wielkich. Więc Traugutt godzi się ze swoim przeznaczeniem: walczy na Węgrzech, na Krymie, w Turcji. Przewodzi powstaniu styczniowym i ginie stracony na stokach Cytadeli.

…i ona…

Jest kapryśna. Nazywa się Orzeszkowa. Choć męża nie ceni, zamieszkuje z nim w Ludwinowie. Sąsiedzi nazywają ją egoistką, bo nie zdecydowała się towarzyszyć panu Piotrowi Orzeszce w jego zesłaniu na Syberię. Nie udawała rozpaczy, zażądała rozwodu i otrzymała go, czym zgorszyła polskich patriotów. Wszyscy zapomnieli, że jeszcze niedawno chwalili ją za zorganizowanie szkoły dla ubogich chłopskich dzieci.

…w podróży.

Wspólnych podróży podobno odbyli kilka… Ranny i wycieńczony powstańczymi walkami Romuald Traugutt znalazł schronienie w Ludwinowie, w domu Orzeszków. Pani Eliza opiekowała się nim przez ponad dwa tygodnie. Traugutt i Orzeszkowa zapewne nie rozmawiali o przyjaźni. Jednak przyjaźń okazała się możliwa. W jej imię pisarka pielęgnowała przywódcę powstania, narażając siebie i rodzinę na szykany ze strony zaborców. Wiara w potęgę przyjaźni nakazywała Orzeszkowej przewozić w swej dorożce Traugutta do granic Królestwa Polskiego. Legenda mówi, że pisarka u chłopów wynajmowała furmankę i sama nią powoziła – przebrana za wieśniaczkę, a dowódcę powstania ukrywała pod warstwami siana.

Oswoić, czyli stworzyć więzy.

Jak bohater opowieści Exupery’ego wędruję szkolnymi korytarzami w poszukiwaniu przyjaciela. Od niedawna inaczej patrzę na Traugutta, który i mnie się przygląda ze swego postumentu. Patron szkoły uczy mnie wiary w istnienie przyjaźni. Daje mi nadzieję, że przyjaźń pojawia się tam, gdzie nikt na nią nie liczy. Bo przychodzi do ludzi pełnych wad. I właśnie ci – tak jak Orzeszkowa – stają się wspaniali, dzięki bohaterstwu przyjaźni. Lis, przyjaciel Małego Księcia nazywał to oswajaniem. Niesie ono ryzyko łez. Orzeszkowa płakała po śmierci Traugutta…

Fot. © terazJaslo.pl / Damian PALAR
Fot. © terazJaslo.pl / Damian PALAR

* autorem artykułu jest Franciszek Data, uczeń Gimnazjum nr 4 im. Romualda Traugutta w Jaśle. Zajął on pierwsze miejsce w VII Podkarpackim Plenerze Dziennikarskim im. Marcina Pawłowskiego.

Back to top button